czwartek, 1 września 2016

Czy żłobek w Puszczykowie powinien być dotowany przez miasto?

 Maciej Krzyżański*

W dniu 16 sierpnia 2016 roku odbyła się Komisja Budżetu na której skarbnik Puszczykowa zwrócił uwagę na głosy docierające od mieszkańców, o tym, że nowo powstały żłobek powinien być dotowany. Przypomnijmy, że na rogu ulicy Poznańskiej i Podleśnej powstaje z inicjatywy prywatnej pierwszy w Puszczykowie żłobek, zaraz po nim powstał kolejny oddział żłobkowy na Starym Puszczykowie. Jest to cenne działanie, gdyż do tej pory nie było takiej instytucji na terenie naszego miasta. Przez lata wiele rodzin z małymi dziećmi musiało zawozić dzieci uczęszczające do żłobka do gmin ościennych. Takie codzienne przewozy nie służą dobru dzieci, tracą one w ten sposób czas na sen i zabawę z rodzicami, które są im niezbędne dla prawidłowego rozwoju. Ponadto są one uciążliwe dla rodziców, zarówno pod względem czasowym jak i finansowym.


W Poznaniu opłata miesięczna za pobyt dziecka w żłobku to około 400 złotych. Tymczasem opłata miesięczna w puszczykowskim żłobku to aż 1000 złotych. Za wyżywienie, zarówno w Puszczykowie jak i w Poznaniu, trzeba dodatkowo zapłacić 10 zł za dzień obecności dziecka w żłobku. Dlaczego jest tak duża różnica w cenie miesięcznej opłaty za pobyt dziecka w żłobku w Poznaniu i Puszczykowie? Po części dlatego, że poznańskie żłobki otrzymują dotacje na pobyt dzieci w tych placówkach. Inną sprawą jest konkurencja.

Sytuacja materialna rodzin z małymi dziećmi nie jest łatwa, gdyż aby opiekować się dzieckiem jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy, co zmniejsza dochód rodziny. Celem aktywizacji zawodowej rodziców należy umożliwić dzieciom opiekę w żłobku. W Puszczykowie staramy się zapewnić najwyższy standard opieki dla dzieci, więc według mnie warto byłoby wyrównać szanse dzieci i rodziców z Puszczykowa i Poznania poprzez przyznanie dotacji, które obniżą miesięczne czesne za pobyt w żłobku w Puszczykowie.

Maciej Krzyżański - rady Rady Miasta Puszczykowa

środa, 31 sierpnia 2016

Władysław Pazgrat – żołnierz września 1939 roku

Maciej Krzyżański*

W roku 2016 przypada 77 rocznica wybuchu II wojny światowej. Z tego powodu postanowiłem sportretować człowieka, który był zwykłym mieszkańcem Mosiny i Puszczykowa, a zarazem żołnierzem walczącym na froncie polsko-niemieckim podczas wojny obronnej 1939 roku.

Władysław Pargrat -
żołnierz pośrodku
Armia Poznań, której geneza sięgała Powstania Wielkopolskiego, składała się głównie z mieszkańców Wielkopolski. Jednym z żołnierzy wchodzących w skład tej armii był Władysław Pazgrat, który urodził się w Mosinie 1 stycznia 1908 r. Do Puszczykowa przeprowadził się wraz z rodziną w roku 1920. Jego ojcem był Walenty Pazgrat, który wysłał go na trzyletnie praktyki do mistrza blacharstwa Zygmunta Kwiatkowskiego z Poznania. Na zakończenie nauk Władysław musiał przystąpić do egzaminu na czeladnika, który odbył się we wrześniu 1929 roku; świadectwo wystawiła Izba Rzemieślnicza w Poznaniu. W tym czasie Puszczykowo szybko się urbanizowało, dlatego Pazgrat założył tu firmę o specjalizacji blacharsko-instalacyjnej. W latach trzydziestych zdecydował się na kupno działki przy ulicy Leśnej budowę domu. W okresie letnim dom ten pełnił funkcję małego pensjonatu oraz punktu gastronomicznego. Żoną Władysława była została Joanna Pazgrat z domu Blum. Urodziła się ona w Witten w Westfalii. Jej ojcem był pochodzący z okolic Wrześni Andrzej Blum, który, wyemigrował na przełomie XIX i XX wieku do Westfalii, gdzie został sztygarem. Jednak, kiedy przyszło wyzwolenie Polski, musiał zdecydować, które obywatelstwo przyjmuje. Zdecydował się na Polskę. Po powrocie do Wielkopolski pierwszym miejscem zamieszkania rodziny Blumów była miejscowość Główna w okolicach Poznania, a dopiero stamtąd przenieśli się do Puszczykowa. I właśnie wtedy Władysław i Joanna poznali się na zabawie w restauracji „Leśny Zameczek”.

Jeszcze w maju 1929 roku Pazgrat stanął przed Komisją Poborową, która mieściła się w Urbanowie. Jak orzekła komisja, był „zdolny do czynnej służby wojskowej” i uzyskał kategorię A. W 1939 roku Rzeczpospolita Polska widząc postępowanie hitlerowskich Niemiec zmobilizowała żołnierzy z rezerw. Władysław został przydzielony do oddziału komunikacyjnego w Armii Poznań. Wojska niemieckie zaatakowały Polskę w dniu 1 września dwoma zgrupowaniami: Armii Południe, której celem operacyjnym było iść na Warszawę przez Łódź oraz Armii Północ, której celem operacyjnym było odcięcie Polski od morza oraz zdobycie Warszawy od północy. Armia Poznań musiała cofać się wraz z innymi siłami polskimi na wschód w kierunku Warszawy. Nikt nie atakował tego zgrupowania, ale pozostanie na miejscu groziło zamknięciem w „kotle”. Armia Południe już 8 września 1939 osiągnęła granicę Warszawy. Generał Tadeusz Kutrzeba, widząc beznadziejne położenie Stolicy, zdecydował się na wydanie bitwy siłom niemieckim nad rzeką Bzurą. Powstrzymało to marsz wojsk niemieckich w kierunku Warszawy na kilka dni. Siły polskie walczące nad Bzurą przebiły się do Warszawy. Ostatecznie Armia Poznań broniła jej do kapitulacji w dniu 28 września 1939 roku. Władysław wraz z innymi polskimi żołnierzami dostał się do niemieckiej niewoli.

W niemieckim obozie jenieckim przebywał przez blisko rok. „Zaświadczenie o zwolnieniu z niewoli wojennej” otrzymał dopiero 20 czerwca 1940 roku z adnotacją „Stale nosić przy sobie”. Dalej było napisane: „Na rozkaz Naczelnej Komendy Sił Zbrojnych Władysław Pazgrat[...] został dzisiaj zwolniony z niemieckiej niewoli wojennej. Zwolniony ma się w ciągu 24 godzin zameldować osobiście u właściwej Miejscowej Komendy Policji i tam też przedłożyć swoją kartę pracy”. Dokument podpisał Komendant Obozu. Władysław ponadto był zobowiązany aby „w ciągu 8 tygodni wystarać się z domu cywilnego o ubranie i odstępne przez Państwo Niemieckie część munduru (bluza, spodnie, czapka, trzewiki) oddać w najbliższym Posterunku Policji za zwrotem 0,- RM”. Władze niemieckie zabroniły mu opuszczać miejsce zamieszkania i pracy pod karą „natychmiastowego uwięzienia”. Został przydzielony do pracy w zakładach Herkules Werke w Poznaniu, gdzie pracował prawdopodobnie do końca wojny.

W opowieściach rodzinnych zachowało się wspomnienie o zatargu Władysława z niemieckimi policjantami z Puszczykowa. Nasz bohater dojeżdżał do pracy w Poznaniu rowerem, tak jak większość polskich pracowników. W pewną niedzielę naprawiał pojazd i postanowił wypróbować maszynę po koniecznej reperacji. Wyjechał na ulicę Dworcową, gdzie policjanci zaczęli strzelać, bo była godzina policyjna. Schwytali go i skonfiskowali mu rower, przy tym boleśnie go pobili. Tym faktem poskarżył się w swoim miejscu pracy. Policjanci dostali naganę, a poszkodowany przydział na bilet na jazdę pociągiem. Od tej pory policjanci w akcie zemsty bili Władysława zawsze jak go spotkali.

W 1945 roku Puszczykowo zostało wyzwolone z okupacji niemieckiej. W odrodzonej Polce zaczęto energicznie przystępować do odbudowy zniszczeń. Pazgrat zapisał się do Polskiego Związku Zachodniego w Mosinie. Była to organizacja istniejąca od 1934 roku, a mająca na celu obronę Polski przed naszym zachodnim sąsiadem. Działalność związku była kontynuowana w konspiracji podczas okupacji niemieckiej. Działacze związku byli szczególnie tępieni przez służby bezpieczeństwa państwa Niemieckiego, a najczęstszą karą za przynależność była śmierć. Związek oficjalnie został reaktywowany w 1944 roku, a od 1945 jego główną siedzibą został Poznań. Związek propagował granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej.

W roku 1947 Pazgrat wpłacił pieniądze na „Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy i Poznania”. Polska była bardzo zniszczonym krajem w wyniku wojny i każda kwota była bardzo cenna. W tym samym roku został wyróżniony „Medalem za Warszawę”. Jak czytamy w książeczce dołączonej do medalu: „W celu upamiętnienia bohaterskiej historii Warszawy w wojnie z hitlerowskim najeźdźcą, historii żołnierza, który bronił Stolicy we wrześniu 1939 roku [...] ustanawia się odznaczenie wojskowe pod nazwą: Medal za Warszawę”. Również w 1947 roku dostał „Odznakę Grunwaldzką” za uczestnictwo w walce zbrojnej z okupantem. Niestety zasługi na rzecz ojczyzny nie przydały się w życiu codziennym.

W roku 1945 po wojennej przerwie Władysław wznowił działalność swojego zakładu. Od 1947 roku płacił na rzecz państwa podatek obrotowy. Zakład przez trzy lata powojenne rozwijał się pomyślnie. Władysław wybudował nowe pomieszczenia zakładowe. Należy przypomnieć, że po II wojnie światowej istniał jeszcze w wielu branżach polskiej gospodarki wolny rynek. Niestety władze przystąpiły wkrótce do niszczenia prywatnej inicjatywy poprzez nakładanie wysokich podatków. W wyniku działań państwa w następnych latach zakład podupadł i został prawdopodobnie zamknięty. Resztę życia Władysław Pazgrat przepracował w państwowych zakładach. Przeszedł na emeryturę ostatecznie w roku 1972. Zmarł w wyniku tragicznego wypadku w roku 1975.

*Maciej Krzyżański - członek Koła Historycznego

Jak to kiedyś premier Mazowiecki gościł w Puszczykowie

Maciej Krzyżański*

Dzisiaj rocznica Porozumień Sierpniowych 1980 roku, które doprowadziły Polskę, ale i Puszczykowo do wolności w 1989 roku. Warto przy okazji tej rocznicy wspomnieć wybitną postać premiera Tadeusza Mazowieckiego, który aż dwukrotnie gościł w Puszczykowie. 

Premier Mazowieckie w Muzeum Fiedlera Fot. Muzeum Fiedlera 
Pierwsza wizyta Tadeusz Mazowiecki w Puszczykowie odbyła się we wrześniu 1993 r. w Muzeum Fiedlera. Mówił wtedy o braku dystansu do ludzi, serdeczność i otwartość. Każdy mógł podejść i z Nim porozmawiać. Wykonano wtedy zdjęcia przedstawiające odsłonięcie rzeźby chackmoola przez Premiera w ogrodzie Tolerancji. Od prawej Marek Fiedle, Zygmunt Konarski, autor chackmoola (artysta rzeźbiarz i wieloletni przyjaciel rodziny Fiedlerów) oraz Roman Hiszpański wieloletni przyjaciel rodziny Fiedlerów, skarbnica wiedzy o początkach muzeum i czasach przed muzeum).
Premier Mazowieckie w Muzeum Fiedlera Fot. Muzeum Fiedlera 

Druga wizyta premiera Mazowieckiego odbyła się w roku 1997. Relację przedstawiło Echo Puszczykowa: "W godzinach przedpołudniowych b. premier Tadeusz Mazowiecki, poseł Unii Wolności gościł w Liceum Ogólnokształcącym w Puszczykowie, a wieczorem spotkał się z mieszkańcami naszego Miasta w motelu „Puszczyk”. Natomiast w południe p. Tadeusz Mazowiecki przybył na spotkanie do Urzędu Miejskiego, gdzie dyskutowano m.in. o problemach dręczących samorządy lokalne, o celowości powoływania powiatów, o trudnościach w finansowaniu oświaty i o perspektywach reformy służby zdrowia. Spotkanie trwało tylko 2 godziny".

W Puszczykowie gościł również inny bohater porozumień sierpniowych 1980 roku, a mianowicie Lech Wałęsa. Niestety nie udało mi się znaleźć relacji na temat jego pobytu, ale wiem, że gościł na jednej z mszy odprawianych w puszczykowskim kościele. Zachęcam do przesyłania wspomnień, które dotyczą Tadeusza Mazowieckiego, Lecha Wałęsy, Solidarności w Puszczykowie. Warto przypomnieć te wielkie dni, które doprowadziły Polskę do wolności, a Puszczykowo do samorządności. 

*Maciej Krzyżański - redaktor Bloga dla Puszczykowa 



wtorek, 30 sierpnia 2016

Czy ogródek lodziarni Piskorskiej zniknie?

Maciej Krzyżański*

Wczoraj podałem do wiadomości, że pojawiła się spółka, która chce wybudować sklep sieci Piotr i Paweł. Informacja została podana na gorąco i zawierała tylko ogólny zarys decyzji. Dzisiaj podam szczegóły propozycji inwestycji, która może zostać zrealizowana przy ulicy Moniuszki w Puszczykówku. 
Czy ogródek Piskorskiej zniknie? Fot. Maciej Krzyżański

1. Akt Notarialny został zawarty 11 lipca 2016 roku w lokalu Urzędu Miejskiego w Puszczykowie przy ulicy Podleśnej 4. Został podpisany między spółką AREA PERFEKTA z siedzibą w Poznaniu przy ulicy Nowowiejskiego 10/6 a burmistrzem Andrzejem Balcerkiem działającym w imieniu Puszczykowa 

2. Porozumienie oraz oświadczenie poddaniu się do egzekucji dotyczy inwestycji realizowanej przez Spółkę w postaci obiektu handlowo-usługowego oraz parkingu realizowanej na działce 252/8, obręb Niwka, arkusz 3, która jest własnością spółki. 

3. Obiekt ma mieć 1200 m2 oraz 750 m2 powierzchnie sprzedaży. W obiekcie ma znajdować się sklep Piotr i Paweł. 

4. Spółka "wykona w terminie 12 miesięcy od dnia uzyskania, zgodnej z wnioskiem Spółki, ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę obiektu handlowo-usługowego [...] przebudowę ulicy Moniuszki  polegającej na budowie dodatkowego pasa jezdni w pasie drogowym ulicy Moniuszki" czyli na działce 252/6 (która jest własności Miasta); na odcinku wzdłuż działki 252/8 (działka inwestora); na części działki 252/2 (ogródek Piskorskiej, jeśli ten stanie się własnością Miasta); i  części działki 251/2 (róg ulicy Moniuszki i Dworcowej)

5. Spółka wykona "na swoim gruncie, ogólnodostępny, całodobowy, nieodpłatny parking na co najmniej 75 miejsc postojowych służących do obsługi obiektu" Parking ma służyć mieszkańcom Puszczykowa, jako parking parkuj i jedz koleją. 

6. Spółka ma wykonać pas zieleni izolacyjnej wzdłuż ulicy Moniuszki. Nasadzi pas zieleni złożony z drzew o zwartym pokroju i krzewów o dolnym piętrze, które mają stanowić przegrodę optyczną. 


Moje wątpliwość budzi sens budowy sklepu Piotr i Paweł w Puszczykowie, gdyż działają u nas już dwa sklepy Arturo, które proponują podobny asortyment. Budowa trzeciego pasa na ulicy Moniuszki jest całkowicie chybiona, gdyż nie rozwiąże problemu komunikacyjnego tego rejonu miasta polegającego na likwidacji przejazdu na ulicy 3 Maja. Budowa 3 pasa ruchu może doprowadzić do likwidacji ogródka kawiarni Piskorskiej, który jest niezwykle popularny wśród mieszkańców Puszczykówka. Wycinka drzew wzdłuż ulicy Moniuszki jest również posunięciem bardzo negatywnym.  

Uszkodzony znak na skrzyżowaniu 3 Maja i Wspólnej

Maciej Krzyżański*

Mieszkańcy Puszczykowa przesyłają na adres Bloga dla Puszczykowa wiele uwag dotyczących rozwoju Puszczykowa, nowych inwestycji, potrzeb, ale również uszkodzonych znaków. Jeden z mieszkańców przesłał zdjęcia uszkodzonego znaku na rogu ulicy 3 Maja i Wspólnej. Mieszkaniec ostrzega, że brak znaku może spowodować niebezpieczeństwo dla prowadzących samochód. W celu naprawy uszkodzenia, wysłałem maila do Urzędu Miasta.

Fot. Dawid Bankiewicz
Fot. Dawid Bankiewicz
Fot. Dawid Bankiewicz

*Maciej Krzyżański - rady Rady Miasta Puszczykowa

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Piotr i Paweł w Puszczykowie?

Maciej Krzyżański*

Burmistrz Miasta Puszczykowa podpisał 11 lipca 2016 porozumienie w postaci Aktu Notarialnego ze spółką, która chce wybudować sklep sieci Piotr i Paweł. Zakłada ona budowę delikatesów Piotr i Paweł przy ulicy Moniuszki. Inwestor zobowiązał się budowy parkingu buforowego w sąsiedztwie stacji kolejowej, który budowany będzie z jego funduszów. Zmieniono zapisy w wyłożonym mpzp, które zwiększają parametry zabudowy działki. Stoi to w sprzeczności z informacjami z Komisji Rozwoju, która obradowała nad uwagami do projektu mpzp. Zmiany w mpzp prawdopodobnie są skutkiem porozumienia zawartego przez burmistrza.


Poprawka: Akt został podpisany z AREA PERFEKTA, która podpisała umowę najmu z grupą Piotr i Paweł. Dziękujemy za uwagi.


*Maciej Krzyżański - radny Rady Miasta Puszczykowa

Historia o tym, jak niegdyś w Puszczykowie był młyn i karczma

Maciej Krzyżański*

Puszczykowo przez większą część swojej historii było wsią, której dawne centrum znajdowało się nieopodal wylotu ulicy Studziennej, w zachodniej części ulicy Ogrodowej, Sosnowej i księdza Posadzego. Ponad osadą znajdował się folwark. Pierwsze wzmianki o Puszczykowie odnotowano w roku 1387, a dotyczyły one konfliktu o miedzę z Wirami. Nazwa miasta Puszczykowo zmieniała się wraz z upływającym czasem, i tak w 1401 roku zapisywano ją jako Posczukowo, w 1453 roku jako Posczikowo, w 1508 roku jako Pusczukowo, w 1574 roku jako Poszczykowo. Istniała również nazwa łacińska, która brzmiała: villa Poszczikowiensis. Według miejskiej legendy nazwa Puszczykowo nawiązywała do ptaka puszczyka, jednakże znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że pochodziła od „poszczuka” czyli chudego człowieka. Ktoś mógłby zapytać dlaczego mieszkali tam chudzi ludzie, odpowiedź na nie jest bardzo pragmatyczna. Otóż gleby na polach puszczykowskich były liche, co skutkowało równie lichymi plonami, a niedostatek pożywienia znacząco wyszczuplał sylwetki ówczesnych mieszkańców. 
Młyn w średniowieczu

Puszczykowo graniczyło z Wirami, Łęczycą, Jarosławcem, Mosiną, Niwką i Pożegowem. Granice były oznakowane kopcami i kamieniami, które trzeba było regularnie odnawiać. Troską właścicieli Puszczykowa, czyli kapituły poznańskiej, było utrzymanie wyraźnego odgraniczenia Puszczykowa od sąsiadów, gdyż kmiecie z sąsiednich wiosek chcąc powiększyć swoje władanie często naruszali oznaczenia granic, np. zaorywując je. Z takiej praktyki słynni byli kmiecie ze wsi Wiry, którzy w ten sposób doprowadzili do sporu z właścicielami Puszczykowa.
Nad Wartą w Puszczykówku zlokalizowany był młyn wodny. Znajdował się on u wylotu ulicy Cyryla Ratajskiego, przy placu z krzyżem. Młyn według relacji kmieci bardzo dobrze działał, ale wymagał częstych napraw. W 1515 roku został zniszczony przez powódź, po czym odbudowano go. Młyn utworzono z dwóch kół do mielenia przykrytych dachem. Zabudowania młyńskie składały się z izb bez okien w dobrym stanie, spichlerza i szopy dla świń. Fundusze na konserwacje młyna łożyli kmiecie z Puszczykowa. W 1520 roku odbyła się wizytacja obiektu. Wizytator nie zastał młynarza w domu, a kmiecie mówili, że jest wyjątkowo niedbały i każe sobie płacić dużo za przemiał. Twierdzili też, że podczas letniej powodzi oba młyńskie koła nie pracowały i łopatki na tylnym kole uległy zniszczeniu, a następnie zostały częściowo naprawione tak, że w czasie późniejszej powodzi jedno koło stało jako nieużyteczne. W pozostałych wizytacjach często stwierdzano zły stan zabudowań.

W Puszczykowie przy końcu ulicy Studziennej funkcjonował dwór wraz z zabudowaniami gospodarczymi. W skład zabudowań wchodziło mieszkanie pokryte strzechą, komora z belek, stajnia na 3-4 konie, wolarnia (miejsca przeznaczone dla wołów) i stodoła przeznaczona dla świń. We wsi działała również karczma, gdzie chłopi mogli napić się różnych napojów alkoholowych. Kmiecie skarżyli się, że w lato jelenie i dziki z lasów pożerały plony, a zimą wilki zjadały bydło.

Dzisiejsza Niwka była oddzielną wsią we władaniu szlacheckim o której pierwsze wzmianki można znaleźć w 1302 roku. Nazwa wsi wywodziła się od pola, ziemi uprawnej. W osadzie działał młyn wodny. Na terenie Niwki przez jakiś czas funkcjonowało miasto Mosina. Niwka opustoszała już w XVI wieku i została odbudowana dopiero przez kolonistów niemieckich w czasach nowożytnych.
Młyn w średniowieczu

W XVIII wieku zaczęła funkcjonować nazwa Puszczykówko na określenie osady koło młyna nad brzegiem Warty. W 1793 roku w wyniku zaborów Wielkopolska weszła w skład państwa Pruskiego. Układ wsi uległ zmianie podczas regulacji uwłaszczeniowych w latach dwudziestych XIX wieku, wtedy władze pruskie podzieliły na nowo pola w Puszczykowie i Puszczykówku przygotowując grunty dla kolonistów niemieckich. Ludność polska została przeniesiona na Stare Puszczykowo. Wyznaczono „od linijki” ulicę Poznańską, która dzisiaj jest jedną z głównych ulic miasta. Wraz z przybyciem pierwszych letników pod koniec XIX wieku Puszczykowo i Puszczykówko zaczęły zmieniać swój charakter ze wsi rolniczej na miejscowość wycieczkową i willową co ostatecznie zatarło ślady po średniowiecznej historii Puszczykowa.
 
*Maciej Krzyżański - członek Koła Historycznego