piątek, 30 października 2015

Historia o Cyrylu Ratajskim, który pływał w Puszczykówku po Warcie motorówką

Maciej Krzyżański*


Letnisko Puszczykowo i Puszczykówko od samego swojego początku było miejscem do którego sprowadzała się elita intelektualna i administracyjna Wielkopolski. Jednym z najwybitniejszych Wielkopolan, który osiedlił się w naszym mieście, był wieloletni prezydent miasta Poznania Cyryl Ratajski.

Cyryl Ratajski sprowadził się do Puszczykówka prawdopodobnie w sierpniu 1918 roku, o czym zawiadamiała prasa wielkopolska. Kupił willę wybudowaną w latach 1903-1905 na zlecenie zamożnego Niemca, Carla Riedla. Rezydencja posiadała obszerną działkę położoną na skarpie nadwarciańskiej, z pięknym widokiem na rzekę i lasy. Do frontowych drzwi willi prowadziła alejka, która była obsadzona winoroślą. Na działce zlokalizowany był jeszcze budynek łączący funkcję wozowni i stajni na rasowe konie oraz altana. Szerokie schody prowadziły z ogrodu przez skarpę do pomostu nad Wartą, przy którym cumowały łódki. Jak wspominał Sławomir Leitgeber „Przejażdżki łodzią po Warcie stanowiły jedyne „hobby” zwykle dość sztywnego prezydenta”. Cyryl Ratajski przebywał w Puszczykówku przez cały rok, pomimo że posiadał mieszkanie w poznańskiej kamienicy.

Willa Cyryla Ratajskiego na ulicy Cyryla Ratajskiego Fot. Maciej Krzyżański

W 1908 roku ożenił się ze Stanisławą May, córką właściciela fabryki nawozów sztucznych zlokalizowanej na Starołęce i w Luboniu. Cyryl Ratajski jako współwłaściciel kierował fabryką dając pracę wielu mieszkańcom Puszczykowa. Z tego źródła posiadał stałe wysokie dochody, które pozwoliły mu na zajęcia się działalnością społeczną. Wreszcie w 1922 roku został wybrany prezydentem miasta Poznania. Administracja oraz ulepszanie Poznania i Puszczykowa stanowiły pasję Cyryla Ratajskiego.

Cyryl Ratajski

Dzisiejsza ulica Cyryla Ratajskiego była kiedyś ulicą zamieszkaną i odwiedzaną przez najważniejszych dygnitarzy Polski. W 1923 roku w rezydencji leżącej przy tej ulicy przebywał Wincenty Witos - urzędujący wtedy premier Polski. W tym samym czasie w willi Cyryla Ratajskiego przebywał Roman Dmowski – lider jednej z największych partii ówczesnej Polski. Premier Wincenty Witos w willi Ratajskiego namawiał Romana Dmowskiego do objęcia teki Ministra Spraw Wewnętrznych. Bernard Chrzanowski wspominał natomiast, że na kolacji w jednej z rezydencji premier Wincenty Witos złożył Cyrylowi Ratajskiemu propozycję przejęcia „jakiejś teki” w jego rządzie. Cyryl Ratajski odrzucił propozycje żartobliwie mówiąc, że gdyby była wolna posada prezydenta Wolnego Miasta Gdańska to by ją przyjął.

Odnowiona tablica na płocie willi Ratajskiego Fot. Maciej Krzyżański

W roku 1924 Cyryl Ratajski zdecydował się jednak objąć posadę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, gdzie pracował do roku 1925. Jako minister zdecydował o przyłączeniu do Poznania nowych dzielnic - Dębca, Rataj, Małej Starołęki, Winiar i Naramowic, które dzisiaj stanowią trzon współczesnego Poznania. Rada Ministrów zajęła się również Letniskiem w Puszczykowie i Puszczykówku oraz Starym Puszczykowem. Miejscowości te zostały wyłączone z Powiatu Śremskiego i przyłączone do Powiatu Poznańskiego. I jak opisywała to prasa w 1925 roku: „W ten sposób minister Ratajski urzeczywistnia górnolotne plany i zamiary prezydenta miasta Poznania na urlopie, Ratajskiego, co do stworzenia Wielkiego Poznania i letniska tego Poznania Puszczykowa i Puszczykówka”. Puszczykowo w koncepcji Cyryla Ratajskiego stawało się zamiejscową dzielnicą miasta Poznania.

W roku 1926 ponownie został prezydentem Poznania i przyczynił się do zorganizowania w 1929 r. Powszechnej Wystawy Krajowej. W 1934 roku mimo wygranych wyborów został – w ramach czystek politycznych – usunięty ze stanowiska przez władze centralne.

Cyryl Ratajski był członkiem Towarzystwa Miłośników Puszczykowa, Puszczykówka i okolicy. Organizacja ta działała w latach 1932-1939 i zrzeszała mieszkańców naszej miejscowości, zaangażowanych w jej rozwój jako letniska. Wspólnymi społecznymi siłami unowocześniali Puszczykowo. Działali na rzecz poprawy estetyki, stawiali ławki, wydawali pocztówki i promowali Puszczykowo w prasie wielkopolskiej. Towarzystwo wydawało nawet pierwszą puszczykowską gazetę, która jednak nie zachował się do naszych czasów. Dzięki wstawiennictwu Cyryla Ratajskiego udało się zelektryfikować naszą miejscowość. Puszczykowo było jedną z pierwszych miejscowości w Wielkopolsce, które uzyskało dostęp do elektryczności, co znacznie podniosło jego status. Zabiegano również o ustanowienie tańszych biletów na pociąg dla letników przybywających z Poznania. Cyryl Ratajski wraz z żoną brał również aktywny udział w życiu samorządu sołeckiego Puszczykówka, o czym świadczą odręczne podpisy małżonków sporządzone na dokumentach z wyborów sołtysa.

W dniu 5 września 1939 roku, po ewakuacji władz Poznania, Cyryl Ratajski objął ponownie urząd prezydenta miasta Poznania, który sprawował do 12 września, gdy zarząd miasta przejęli Niemcy. Po czasowym uwięzieniu w charakterze zakładnika zwolniono go i wrócił do Puszczykówka. Dopiero na początku 1940 roku został przesiedlony do Konstancina-Jeziornej. W 1940 roku został mianowany Delegatem Rządu na Kraj i funkcję tę sprawował do 1942 roku. W tym czasie stworzył zręby Państwa Podziemnego. Zmarł pod koniec 1942 roku.

Cyryl Ratajski po śmierci stał się postacią kultową, często stawianą za wzór. Prezydent bardzo dbał o porządek w mieście. Podczas przechadzek po ulicach zbierał nawet niedopałki papierosów do swoich kieszeni. Z opowieści starych mieszkańców Puszczykówka słyszałem, że Cyryl Ratajski przyjeżdżał do naszej miejscowości pociągiem i za każdym razem wybierał inną trasę do domu, po to, żeby kontrolować stan ulic i chodników. Cyryl Ratajski był również bardzo dobrym pracodawcą, a mój pradziadek Walenty Pazgrat pracował dla prezydenta przez wiele lat, co do dzisiaj jest wspominane z sentymentem.

W dniu 6 listopada 1990 roku część ulicy Wczasowej przy której znajduje się willa Ratajskiego, została przemianowana na ulicę Cyryla Ratajskiego. Odsłonięcia tabliczki z nazwą dokonała wnuczka prezydenta Zofia Ratajska-Thaler. W ceremonii brali udział mieszkańcy Puszczykowa, burmistrz oraz rodzina Ratajskich. W roku 2008 dokonano odsłonięcia pamiątkowej tablicy na płocie willi Cyryla Ratajskiego. W tym roku mija dwadzieścia pięć lat od nadania nowego patronatu ulicy.

Poszukuję wspomnień mieszkańców naszego miasta na temat Cyryla Ratajskiego. Na informacje czekam pod numerem telefonu 508 467 405 lub pod adresem poczty elektronicznej krzyzanskimaciej@gmail.com.

*Maciej Krzyżański - członek Koła Historycznego


wtorek, 29 września 2015

Historyczna kronika kryminalna Puszczykowa


Maciej Krzyżański*


W tym miejscu  zginął Erich Blume?
Puszczykowo od kiedy tylko stało się letniskiem było miejscem niezwykłym. Była to miejscowość wypoczynkowa na europejskim poziomie, zamieszkiwana i odwiedzana przez ludzi z różnych warstw społecznych. Dla zachowania najwyższych standardów bezpieczeństwa postanowiono umieścić w naszym mieście posterunek policji, który znajdował się na zakręcie ulicy Poznańskiej, niedaleko ulicy Lipowej. Policjanci, którzy tu pracowali, mieli pełne ręce roboty. Musieli zmierzyć się z morderstwami, szaleńcami, bijatykami oraz różnymi groźnymi typkami. Przestępstwa dokonywane w Puszczykowie opisywane były na łamach prasy wielkopolskiej. Niektóre, co ciekawsze przypadki kryminalne, przytoczę poniżej.

W 1912 roku wielkopolskie społeczeństwo, za sprawą prasy, żyło zabójstwem słynnego archeologa Ericha Blume, którego żywot skończył się w puszczykowskim lesie. Erich Blume pracował w Muzeum Cesarza Fryderyka III w Poznaniu, gdzie badał różne ciekawe znaleziska z Wielkopolski. W Poznaniu poznał Ewę Walter, z którą wszedł w związek małżeński. Niestety dopiero wspólne zamieszkanie razem ujawniło sprzeczności w charakterach, co naturalnie popsuło relacje między małżonkami. Ewa Walter dla pocieszenia znalazła sobie kochanka, z którym został nakryta przez męża w ich własnym mieszkaniu! Urażony sytuacją Erich Blume postanowił przenieść się do innego miasta i rozwieść z żoną. Jednak konserwatywne wychowanie skłoniło archeologa do złożenia jeszcze przed wyjazdem pożegnalnej wizyty wraz żoną znajomym z Puszczykowa. Po spotkaniu małżeństwo udało się na spacer nad Wartę, gdzie razem usiedli na ławce. W trakcie gwałtownej kłótni, spowodowanej rozmową o rozwodzie, Ewa Walter strzeliła mężowi w twarz z rewolweru. Została za to skazana na cztery lata więzienia, a jej proces był dokładnie opisywany przez prasę.

W 1929 roku Nowy Kurier opisywał człowieka-zwierzę, który w Puszczykowie napadł bezbronną kobietę zbierającą chrust w lesie. Napastnik dusił ofiarę i usiłował ją zgwałcić, ale na szczęście został spłoszony przez przechodzącą siostrę poszkodowanej. Tyle szczęścia nie miała mieszkanka wsi Łęczyca. W artykule „Ohydne morderstwo pod Puszczykowem” opisywano śledztwo, które policja prowadziła w sprawie gwałtu i morderstwa. Konstancja Cegłowska nie wróciła z pracy do domu. W chwili zaginięcia miała dwadzieścia trzy lata. Zaginięcie zaniepokoiło całą wioskę, gdyż Konstancja była znana, jako „dziewczyna uczciwa”. Rozpoczęto poszukiwanie, które doprowadziły do odnalezienia zwłok dziewczyny zaledwie 100 metrów od domu! Policja stwierdziła, że dziewczyna została najpierw zgwałcona, a potem uduszona i zabita uderzeniem tępym narzędziem w głowę. Policja miała problem z namierzeniem osobnika, dlatego jeden z puszczykowskich policjantów przebrał się za kobietę na dworcu w Poznaniu i przyjechał pociągiem do Puszczykowa – następnie wyruszył groblą w kierunku Wir. Przestępca myśląc, że to kobieta, napadł policjanta, który z pod sukienki wyjął rewolwer i pojmał niebezpiecznego przestępcę.

W roku 1933 Orędownik Wielkopolski w artykule „Krewki leśniczy w Puszczykowie” opisywał pewien incydent z restauracji Pani Mandlowej. Nietrzeźwy leśniczy bawił w tym lokalu, który był jednym z najbardziej popularnych w Puszczykowie. Miejsce to było tłoczne od świtu do nocy. Jak relacjonowano zdarzenie w artykule: „leśniczy p. Wycisk z Babek usiłował […] bez widocznego powodu zaczepiać, a nawet strzelać z rewolweru do spokojnych gości. Krewkiego leśniczego z oburzeniem rozbrojono”. Co ciekawe, leśniczemu z Babek zdarzały się dużo częściej takie sytuacje w stanie nietrzeźwości!

W 1933 roku „Dziennik Poznański” donosił o znalezieniu trupa kupca z Inowrocławia w Puszczykowie. Kupiec Michał Niedbalski opuścił dom wraz ze swoją kochanką, krewną swojej żony – Pelagią Michalską. Razem postanowili popełnić samobójstwo w puszczykowskim lesie. Wyszukali najładniejsze miejsce niedaleko plantu kolejowego i wstrzyknęli sobie morfinę. Pelagia Michalska ocknęła się jednak po nieudanej próbie samobójczej i bardzo przestraszyła się trupa swojego kochanka, co skłoniło ją do szybkiej ucieczki na piechotę aż do Gniezna! Po jakimś czasie zawiadomiła policję o zdarzeniu. Zwłoki kupca Niedbalskiego zostały znalezione we wskazanym przez Michalską miejscu.

Nowy Kurier w roku 1934 opisywał jak doszło w Puszczykowie do krwawej bójki o działkę między sąsiadującymi ze sobą rodzinami. W procesie sądowym każda ze stron próbowała zrzucić winę na przeciwników. Główny oskarżony został skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Skazany oświadczył, że wyroku nie przyjmuje, gdyż „w złości nie ma litości”. W tym samym roku „Dziennik Poznański” opisywał krwawą bójkę, która miała miejsce w Letnisku Silva, gdzie odbywała się zabawa taneczna. Młodzi mężczyźni, którzy bawili w lokalu, popili sobie przy okazji tańców i hulanki. Około pierwszej w nocy gospodarz lokalu oraz policjanci poprosili delikatnie zebranych gości o rozejście się do domów. I jak pisano: „Wezwania nie chciało usłuchać grono rozochoconych młodzieńców […] Od słów przeszło wkrótce do krwawej bójki, w wyniku której policjanci i gospodarz zostali pobici. Rozbito kilka szyb, szklanek, krzeseł”. Prowodyrzy zostali skazani w procesie sądowym na kilka miesięcy wiezienia.

Takich historii, opisywanych przez prasę i dziejących się w Puszczykowie, było dużo, dużo więcej. Chociaż zdarzenia te były bardzo dramatyczne, to z perspektywy czasu stały się interesujące i obecnie stanowią zbiory opowieści wzbogacających historię naszego miasta. W celu lepszego spisania dawnego życia przestępczego Puszczykowa, poszukuję rodzin policjantów, którzy procowali na puszczykowskim posterunku policji. Zachęcam do kontaktu wszystkie osoby, które mają zdjęcia, dokumenty i relacje na ten temat. Oczywiście proszę wszystkich posiadaczy starych zdjęć i dokumentów z Puszczykowa o kontakt ze mną. Mój adres poczty elektronicznej to krzyzanskimaciej@gmail.com lub można dzwonić pod numer telefonu 508 467 405.

*Maciej Krzyżański - członek koła historycznego

piątek, 25 września 2015

Nowe ławki na ulicy 3 Maja i na Polance przy ulicy Mazurskiej

Maciej Krzyżański*

Podczas moich obchodów Puszczykowa napotkani mieszkańcy poruszyli brak dostatecznej liczby ławek w Puszczykówku, w okolicy ulic 3 Maja i Mazurskiej. W uzgodnienie z mieszkańcami wybraliśmy najlepsze miejsca dla nowych instalacji. Ławki na ulicy 3 Maja mają służyć seniorom z pobliskiej Rezydencji Seniora, a na ulicy Mazurskiej rodzinom korzystającym z Polanki. Niezwłocznie przesłałem interpelację do Urzędu Miejskiego z prośbą o postawienie ławek. Niniejszym chciałem podziękować za ich ustawienie, ponieważ wspaniale służą lokalnej społeczności. Postawienie nowych siedzisk jest dowodem na bardzo dobrą współpracę mieszkańców, Rady Miasta i Urzędu Miejskiego.

Ławka na Polance przy ulicy Mazurskiej Fot. Maciej Krzyżański
Ławka na ulicy 3 Maja Fot. Maciej Krzyżański
Ławka na ulicy 3 Maja Fot. Maciej Krzyżański
Kosz przy Polance Fot. Maciej Krzyżański

Ławka na ulicy 3 Maja Fot. Maciej Krzyżański
Ławka na Polance przy ulicy Mazurskiej Fot. Maciej Krzyżański 


*Maciej Krzyżański - radny Radny Miasta Puszczykowa

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Obce gatunki w lasach Polski i działania Wielkopolskiego Parku Narodowego w tym zakresie

Paulina Kosteczka*

Na co dzień spacerując w lasach nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile otaczających nas gatunków to gatunki obce, czyli sztucznie wprowadzone przez człowieka. Część gatunków ze świata roślin i zwierząt zostało wprowadzonych świadomie, część zaś została przeniesiona przypadkowo.

Świat roślin

Rozglądając się w lesie napotkać możemy gatunki, które zostały do nas przywiezione głównie z Ameryki Północnej lub Azji. Najwięcej obcych gatunków drzew wprowadzono w polskich lasach na początku poprzedniego wieku. Szczególnie po II wojny światowej intensywnie sadzono topole, by mieć szybki zwrot w postaci drewna. W celu zwiększenia odporności lasu na działanie owadów i grzybów sadzono szereg rodzajów krzewów. Obce gatunki w lasach zostały przysposobione w konkretnym celu np. aby móc zwiększyć produkcję drewna - daglezja, sosna czarna, dąb czerwony. W celu wzbogacenia środowiska i/ lub zwiększenia produkcyjności wprowadzono czeremchę amerykańską (która stała się zmorą leśników ze względu na bardzo silną ekspansywność), łubin trwały czy tawułę. Kolejne gatunki wprowadzono ze względu na ich wartości ozdobne - są to m.in. klon jesionolistny, kasztanowiec czy modrzew japoński.
Las Fot. P. Kosteczka
Na dobre zadomowiły się np. nawłoć kanadyjska, niecierpek drobnokwiatowy - gatunki, które pojawiły się bardziej przypadkiem niż celowo. 

Świat zwierząt

Gatunki fauny zostały przeniesione do Polski głównie dla celów związanych z polowaniem. Należy wymienić tu gatunki: bażant, daniel czy muflon. Prawdziwym zmartwieniem jest jednak w chwili obecnej inwazja norki amerykańskiej, która przyczyniła się niemal do wyginięcia w naszym kraju norki europejskiej. Ucieczki z ferm zdarzają się nie tylko norkom amerykańskim ale również jenotom czy szopom praczom. Z powodu drapieżnictwa wspomnianej wcześniej norki spadła liczebność niektórych gatunków ptaków wodnych. Zwierzęta introdukowane pochodzą głównie z Ameryki Północnej, południa Europy czy Azji.


Działania Wielkopolskiego Parku Narodowego na rzecz gatunków obcych roślin 
i zwierząt

W chwili obecnej uważa się, że gatunki obce wpływają negatywnie na zbiorowiska leśne, gdyż zniekształcają je. Osąd ten ma odzwierciedlenie w zadaniach ochronnych dla WPN. Przewidują one ograniczanie występowania gatunków obcych na terenie Parku, natomiast w otulinie preferowanie hodowli roślin rodzimych. Szczegółowe działania dotyczą mechanicznego usuwania czeremchy amerykańskiej, robinii akacjowej czy klonu jesionolistnego. Kolejnym działaniem jest przebudowa drzewostanów, której celem jest przywrócenie gatunków rodzimych, usuwanie niepożądanych drzew i krzewów, ograniczanie liczebności i gatunków pierwotnie niewystępujących a stanowiących zagrożenie dla istnienia gatunków rodzimych. 

Ponadto planowana jest przebudowa drzewostanów mająca na celu gatunkową zmianę składu drzewostanu stosownie do siedliska oraz zmianę struktury biologicznej drzewostanu na powierzchni 21,23ha.

Jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się obcych gatunków zwierząt – główne działania skupiają się na ograniczaniu liczebności gatunków pierwotnie niewystępujących, a stanowiących zagrożenie dla istnienia gatunków rodzimych, których hodowlę preferuje się obecnie.

Źródła: 

Zarządzenie nr 57 Ministerstwa Środowiska w sprawie zadań ochronnych dla Wielkopolskiego Parku Narodowego,

"Las" - D. Zawadzka, M. Sławski.

*Paulina Kosteczka - poznanianka zakochana w Puszczykowie i Wielkopolskim Parku Narodowym, propagatorka aktywnego wypoczynku.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Małgorzata Musierowicz o Puszczykowie

Jedna z naszych stałych czytelniczek przesłała nam fragment książki Małgorzaty Musierowicz, która w książce pod tytułem „Kalamburka” opisuje Puszczykowa lat pięćdziesiątych. Zachęcamy wszystkich do czytania książek z serii "Jeżycjada". Przypomnijmy tylko, że Pani Małgorzata Musierowicz jest patronką naszej Biblioteki Miejskiej, która obecnie mieści się na Rynku. Czy wiecie, gdzie znajdował się lokal opisywany przez autorkę?
Dworzec w Puszczykowie Fot. M. Krzyżański

Rozdział: „1956” cz.3
(…)Tymczasem nieobliczalnie ekonomiści wepchnęli go do pociągu i uwieźli w nieznanym kierunku. Po drodze wyjaśnili mu dopiero, że udają się do Puszczykowa, ulubionego letniska poznaniaków, a kiedy zapytał niespokojnie, czy aby na pewno będzie można tam potańczyć (kusiło go to ogromnie, wobec całkowitego braku doświadczeń w tej dziedzinie) – oni powiedzieli mu, ze przekona się na miejscu.

Gdy dotarli na owo miejsce, najpierw przeraził się widokiem eleganckiej restauracji z neonem „Dansing” oraz szeregu lśniących limuzyn z zagranicznymi rejestracjami, gdyż ostatnie pieniądze, jakie posiadał, wydał był w „Bajce” na pączka i herbatę. Lecz rychło się uspokoił: jeden z ekonomistów, krępy Wicek, poprowadził ich wprost do domu swoich rodziców (bardzo sympatycznych ludzi), stojącego wśród wielkich zarośli oraz krzewów dzikiego bzu, jakieś piętnaście metrów od restauracji. Kiedy więc zespół muzyczny zagrał na tarasie lokalu dla gości targowych, przybyłych tu dla rozrywki i wypoczynku, uboga młodzież akademicka odbyła gratisowy dansing na podwórku przed domem, usunąwszy uprzednio na ubocze wóz drabiniasty, dwa rowery oraz pewną ilość kur.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Ławki na Zakolu

Dzisiaj prezentujemy artykuł radnego Łukasza Grzonki. Dzięki interpelacji radnego Krzyżańskiego i zaangażowaniu radnego Grzonki na zakolu można teraz wygodnie odpocząć na ławkach. Zachęcamy do przeczytania artykułu.

Łukasz Grzonka*

We współpracy z Urzędem Miasta Puszczykowa na zakolu Warty postawiono 10 nowych ławek wykonanych z drewna. Ławki zostały zamontowane we wskazanych przeze mnie miejscach, na odcinku od betonowego zejścia z wału przeciwpowodziowego do przystani kajakowej.

Nowe ławki na Zakolu Warty Fot. Ł. Grzonka
Chciałem również, aby ławki zostały posadowione na odcinku od tzw. „domków” do ww. betonowego zejścia, niestety w wyniku braku zgody od Stacji Hydrologicznej okazało się to być niewykonalne na dzień dzisiejszy.

W wyniku mojego zainteresowania terenem zakola Warty, na odcinku od Puszczykówka w kierunku na Niwkę, Urząd Miasta regularnie zleca i nadzoruje wycinanie dziko rosnącej roślinności i krzewów na terenie spacerowym (zalewowym) wzdłuż zakola.


Kilka tygodni temu przy każdej z nowo zamontowanych ławeczek Urząd Miasta postawił dopasowane pod względem estetycznym i materiałowym drewniane kosze na śmieci wykonane przez mieszkańca Puszczykowa. Należy wspomnieć, iż temat koszy na śmieci był poruszany przez kilku radnych z władzami naszego Miasta w rozmowach, zanim jeszcze nowe ławki pojawiły się nad Wartą. Ostatnim etapem zainteresowania sprawą była moja interpelacja na czerwcowej sesji Rady Miasta. W wyniku, której zastępca burmistrza Pan Władysław Ślisiński zapowiedział, że „kosze zostały już zamówione (będą wykonane przez mieszkańca i kosztować ok. 120 zł)”.


W artykule z dnia 30.06.2015 r. pt. „Koszy nie było, kosze są” autorstwa K.J. Kamińskiego, autor tekstu obecny na ww. sesji pominął ten fakt. Z tego miejsca apeluję o zwykła rzetelność dziennikarską. W artykule z dnia 29.06.2015 r. pt. „Do wyborów daleko, więc radni .... nie muszą odpowiadać czytelnikom” ten sam autor pisze, że „... sukcesywnie sami podsumowywać będziemy działania poszczególnych radnych. Subiektywnie, ale prawdziwie.” W artykule dot. koszy na śmieci tego zabrakło.

Zainteresowani czytelnicy mogą się zapoznać z protokołem nr 9/15/VII 9. sesji Rady Miasta Puszczykowa z dnia 23.06.2015 r.


*Łukasz Grzonka - radny miasta Puszczykowa VII kadencji. Mieszkaniec Puszczykówka, zaangażowany w pracę na rzecz mieszkańców.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Blog dla Puszczykowa w akcji "Moje miasto w Archiwum Państwowym w Poznaniu".

Maciej Krzyżański*

Blog dla Puszczykowa zakwalifikował się do organizowanej przez Archiwum Państwowe w Poznaniu akcji  "Moje miasto w Archiwum Państwowym w Poznaniu". Akcja ma na celu popularyzację i promocję regionalistyki. Na stronie internetowej "Blog dla Puszczykowa" w dniach od 17 do 22 sierpnia 2015 roku publikowane będą udostępnione przez Archiwum skany interesujących archiwaliów dotyczących Puszczykowa.  

Stempel z kroniki okręgu poczty
i telekomunikacji w Poznaniu
Skan. Archiwum Państwowe
 w Poznaniu 

Mieszkańcy naszego miasta będą mogli się zapoznać z wieloma ciekawymi informacji na temat przeszłości Puszczykowa. Współpraca z Archiwum Państwowym w Poznaniu jest wielkim wyróżnieniem i  nobilitacją dla Bloga dla Puszczykowa.  Niezmiernie dziękujemy szanownej instytucji za docenienie naszej strony. 

*Maciej Krzyżański - redaktor Bloga dla Puszczykowa