poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Obce gatunki w lasach Polski i działania Wielkopolskiego Parku Narodowego w tym zakresie

Paulina Kosteczka*

Na co dzień spacerując w lasach nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile otaczających nas gatunków to gatunki obce, czyli sztucznie wprowadzone przez człowieka. Część gatunków ze świata roślin i zwierząt zostało wprowadzonych świadomie, część zaś została przeniesiona przypadkowo.

Świat roślin

Rozglądając się w lesie napotkać możemy gatunki, które zostały do nas przywiezione głównie z Ameryki Północnej lub Azji. Najwięcej obcych gatunków drzew wprowadzono w polskich lasach na początku poprzedniego wieku. Szczególnie po II wojny światowej intensywnie sadzono topole, by mieć szybki zwrot w postaci drewna. W celu zwiększenia odporności lasu na działanie owadów i grzybów sadzono szereg rodzajów krzewów. Obce gatunki w lasach zostały przysposobione w konkretnym celu np. aby móc zwiększyć produkcję drewna - daglezja, sosna czarna, dąb czerwony. W celu wzbogacenia środowiska i/ lub zwiększenia produkcyjności wprowadzono czeremchę amerykańską (która stała się zmorą leśników ze względu na bardzo silną ekspansywność), łubin trwały czy tawułę. Kolejne gatunki wprowadzono ze względu na ich wartości ozdobne - są to m.in. klon jesionolistny, kasztanowiec czy modrzew japoński.
Las Fot. P. Kosteczka
Na dobre zadomowiły się np. nawłoć kanadyjska, niecierpek drobnokwiatowy - gatunki, które pojawiły się bardziej przypadkiem niż celowo. 

Świat zwierząt

Gatunki fauny zostały przeniesione do Polski głównie dla celów związanych z polowaniem. Należy wymienić tu gatunki: bażant, daniel czy muflon. Prawdziwym zmartwieniem jest jednak w chwili obecnej inwazja norki amerykańskiej, która przyczyniła się niemal do wyginięcia w naszym kraju norki europejskiej. Ucieczki z ferm zdarzają się nie tylko norkom amerykańskim ale również jenotom czy szopom praczom. Z powodu drapieżnictwa wspomnianej wcześniej norki spadła liczebność niektórych gatunków ptaków wodnych. Zwierzęta introdukowane pochodzą głównie z Ameryki Północnej, południa Europy czy Azji.


Działania Wielkopolskiego Parku Narodowego na rzecz gatunków obcych roślin 
i zwierząt

W chwili obecnej uważa się, że gatunki obce wpływają negatywnie na zbiorowiska leśne, gdyż zniekształcają je. Osąd ten ma odzwierciedlenie w zadaniach ochronnych dla WPN. Przewidują one ograniczanie występowania gatunków obcych na terenie Parku, natomiast w otulinie preferowanie hodowli roślin rodzimych. Szczegółowe działania dotyczą mechanicznego usuwania czeremchy amerykańskiej, robinii akacjowej czy klonu jesionolistnego. Kolejnym działaniem jest przebudowa drzewostanów, której celem jest przywrócenie gatunków rodzimych, usuwanie niepożądanych drzew i krzewów, ograniczanie liczebności i gatunków pierwotnie niewystępujących a stanowiących zagrożenie dla istnienia gatunków rodzimych. 

Ponadto planowana jest przebudowa drzewostanów mająca na celu gatunkową zmianę składu drzewostanu stosownie do siedliska oraz zmianę struktury biologicznej drzewostanu na powierzchni 21,23ha.

Jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się obcych gatunków zwierząt – główne działania skupiają się na ograniczaniu liczebności gatunków pierwotnie niewystępujących, a stanowiących zagrożenie dla istnienia gatunków rodzimych, których hodowlę preferuje się obecnie.

Źródła: 

Zarządzenie nr 57 Ministerstwa Środowiska w sprawie zadań ochronnych dla Wielkopolskiego Parku Narodowego,

"Las" - D. Zawadzka, M. Sławski.

*Paulina Kosteczka - poznanianka zakochana w Puszczykowie i Wielkopolskim Parku Narodowym, propagatorka aktywnego wypoczynku.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Małgorzata Musierowicz o Puszczykowie

Jedna z naszych stałych czytelniczek przesłała nam fragment książki Małgorzaty Musierowicz, która w książce pod tytułem „Kalamburka” opisuje Puszczykowa lat pięćdziesiątych. Zachęcamy wszystkich do czytania książek z serii "Jeżycjada". Przypomnijmy tylko, że Pani Małgorzata Musierowicz jest patronką naszej Biblioteki Miejskiej, która obecnie mieści się na Rynku. Czy wiecie, gdzie znajdował się lokal opisywany przez autorkę?
Dworzec w Puszczykowie Fot. M. Krzyżański

Rozdział: „1956” cz.3
(…)Tymczasem nieobliczalnie ekonomiści wepchnęli go do pociągu i uwieźli w nieznanym kierunku. Po drodze wyjaśnili mu dopiero, że udają się do Puszczykowa, ulubionego letniska poznaniaków, a kiedy zapytał niespokojnie, czy aby na pewno będzie można tam potańczyć (kusiło go to ogromnie, wobec całkowitego braku doświadczeń w tej dziedzinie) – oni powiedzieli mu, ze przekona się na miejscu.

Gdy dotarli na owo miejsce, najpierw przeraził się widokiem eleganckiej restauracji z neonem „Dansing” oraz szeregu lśniących limuzyn z zagranicznymi rejestracjami, gdyż ostatnie pieniądze, jakie posiadał, wydał był w „Bajce” na pączka i herbatę. Lecz rychło się uspokoił: jeden z ekonomistów, krępy Wicek, poprowadził ich wprost do domu swoich rodziców (bardzo sympatycznych ludzi), stojącego wśród wielkich zarośli oraz krzewów dzikiego bzu, jakieś piętnaście metrów od restauracji. Kiedy więc zespół muzyczny zagrał na tarasie lokalu dla gości targowych, przybyłych tu dla rozrywki i wypoczynku, uboga młodzież akademicka odbyła gratisowy dansing na podwórku przed domem, usunąwszy uprzednio na ubocze wóz drabiniasty, dwa rowery oraz pewną ilość kur.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Ławki na Zakolu

Dzisiaj prezentujemy artykuł radnego Łukasza Grzonki. Dzięki interpelacji radnego Krzyżańskiego i zaangażowaniu radnego Grzonki na zakolu można teraz wygodnie odpocząć na ławkach. Zachęcamy do przeczytania artykułu.

Łukasz Grzonka*

We współpracy z Urzędem Miasta Puszczykowa na zakolu Warty postawiono 10 nowych ławek wykonanych z drewna. Ławki zostały zamontowane we wskazanych przeze mnie miejscach, na odcinku od betonowego zejścia z wału przeciwpowodziowego do przystani kajakowej.

Nowe ławki na Zakolu Warty Fot. Ł. Grzonka
Chciałem również, aby ławki zostały posadowione na odcinku od tzw. „domków” do ww. betonowego zejścia, niestety w wyniku braku zgody od Stacji Hydrologicznej okazało się to być niewykonalne na dzień dzisiejszy.

W wyniku mojego zainteresowania terenem zakola Warty, na odcinku od Puszczykówka w kierunku na Niwkę, Urząd Miasta regularnie zleca i nadzoruje wycinanie dziko rosnącej roślinności i krzewów na terenie spacerowym (zalewowym) wzdłuż zakola.


Kilka tygodni temu przy każdej z nowo zamontowanych ławeczek Urząd Miasta postawił dopasowane pod względem estetycznym i materiałowym drewniane kosze na śmieci wykonane przez mieszkańca Puszczykowa. Należy wspomnieć, iż temat koszy na śmieci był poruszany przez kilku radnych z władzami naszego Miasta w rozmowach, zanim jeszcze nowe ławki pojawiły się nad Wartą. Ostatnim etapem zainteresowania sprawą była moja interpelacja na czerwcowej sesji Rady Miasta. W wyniku, której zastępca burmistrza Pan Władysław Ślisiński zapowiedział, że „kosze zostały już zamówione (będą wykonane przez mieszkańca i kosztować ok. 120 zł)”.


W artykule z dnia 30.06.2015 r. pt. „Koszy nie było, kosze są” autorstwa K.J. Kamińskiego, autor tekstu obecny na ww. sesji pominął ten fakt. Z tego miejsca apeluję o zwykła rzetelność dziennikarską. W artykule z dnia 29.06.2015 r. pt. „Do wyborów daleko, więc radni .... nie muszą odpowiadać czytelnikom” ten sam autor pisze, że „... sukcesywnie sami podsumowywać będziemy działania poszczególnych radnych. Subiektywnie, ale prawdziwie.” W artykule dot. koszy na śmieci tego zabrakło.

Zainteresowani czytelnicy mogą się zapoznać z protokołem nr 9/15/VII 9. sesji Rady Miasta Puszczykowa z dnia 23.06.2015 r.


*Łukasz Grzonka - radny miasta Puszczykowa VII kadencji. Mieszkaniec Puszczykówka, zaangażowany w pracę na rzecz mieszkańców.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Blog dla Puszczykowa w akcji "Moje miasto w Archiwum Państwowym w Poznaniu".

Maciej Krzyżański*

Blog dla Puszczykowa zakwalifikował się do organizowanej przez Archiwum Państwowe w Poznaniu akcji  "Moje miasto w Archiwum Państwowym w Poznaniu". Akcja ma na celu popularyzację i promocję regionalistyki. Na stronie internetowej "Blog dla Puszczykowa" w dniach od 17 do 22 sierpnia 2015 roku publikowane będą udostępnione przez Archiwum skany interesujących archiwaliów dotyczących Puszczykowa.  

Stempel z kroniki okręgu poczty
i telekomunikacji w Poznaniu
Skan. Archiwum Państwowe
 w Poznaniu 

Mieszkańcy naszego miasta będą mogli się zapoznać z wieloma ciekawymi informacji na temat przeszłości Puszczykowa. Współpraca z Archiwum Państwowym w Poznaniu jest wielkim wyróżnieniem i  nobilitacją dla Bloga dla Puszczykowa.  Niezmiernie dziękujemy szanownej instytucji za docenienie naszej strony. 

*Maciej Krzyżański - redaktor Bloga dla Puszczykowa 




niedziela, 26 lipca 2015

Historia festynów i zabaw w letnisku Puszczykowo

Maciej Krzyżański*

W Puszczykowie mamy okres wakacyjny – czas zabaw i beztroski. A jak bawili się letnicy w przedwojennym Puszczykowie?

Na początku XX wieku poznaniacy przybywali tłumnie na wywyczasy (określenie wypoczynku w przedwojennej Polsce) do naszego miasta. W 1905 roku w restauracji Leśnej zorganizowano „zabawę w lesie z nocą włoską”, podczas której odbył się „artystyczny koncert smyczkowy”. Imprezie towarzyszyły tańce, w tym „polonez z pochodniami”. Na tego typu atrakcje przybywały wielkie rzesze letników, które doskonale bawiły się przy muzyce, często granej z „jajem”. Wstęp na zabawy dla pań był bezpłatny, panowie musieli niestety zapłacić – czyli tak samo jak na współczesnych imprezach tanecznych. Podczas zabaw ogrody restauracyjne były ozdabiane lampionami, co tworzyło niezwykłą, magiczną atmosferę. 

15 pułk ułanów na plaży w Puszczykowie Fot. ze zbiorów M. Krzyżańskiego 
Podczas festynów organizowano różne konkurencje dla pań i panów. Dla przykładu w roku 1910 zorganizowano dla pań turniej hula-hop oraz rzucanie piłki do tarczy. Dla panów było przewidziane strzelanie do tarczy oraz kulanie kręgli. Za udział w konkurencjach były przewidziane nagrody, np. „para młodych gołąbków wraz z sztucznie zbudowanym gołębnikiem”. Urządzano również loterie dla przybyłych letników,w których nagrody były przeróżne – od modnych ubrań, stylowych rzeczy po „wylosowanie indyka i kilku innych żywych okazów”. Takie rozrywki cieszyły się dużą popularnością, właśnie ze względu na mnogość przeróżnych nagród, sponsorowanych przez największe sklepy kupców poznańskich. Wyniki – wraz z nazwą sponsora – były oczywiście publikowane w prasie. 

Nie zapominano również o dzieciach, dla których organizowano liczne atrakcje w postaci tańców i zabaw dziecięcych. W końcu każdy rodzic podczas wakacji musi trochę odpocząć od swojej pociechy. Wielką popularnością wśród dzieci cieszył się polonez z chorągiewką. Restauratorzy organizowali także ciekawe zabawy ruchowe, jak np. wyścigi czy też rzucanie do celu. Przy restauracjach mieściło się wiele urządzeń dla dzieci, np. huśtawki. W 1914 roku do Letniska Silva sprowadzono nawet karuzelę oraz amerykańską kolej saneczkową.

Najbardziej efektowne zabawy odbywały się jednak na kąpielisku Rusałka. Tradycyjnie pod koniec czerwca organizowano „Wianki nad Wartą”, którym towarzyszyły koncerty, zabawy taneczne i gry towarzyskie. Kulminacją wieczoru było puszczanie wianków na Warcie wraz z pokazem sztucznych ogni, iluminacją brzegów rzeki oraz paradą oświetlonych łodzi. Wiele imprez organizowanych na kąpielisku było filmowanych, a relacje puszczano w poznańskich kinach. 

Zabawom towarzyszyły oczywiście trunki alkoholowe. Wielce zachwalane przez restauratorów było „piwo dobrze pielęgnowane”, m.in. bawarskie, krotoszyńskie i grodziskie. Można było również wypić wina reńskie, węgierskie i przeróżne „likwory przednie”. W restauracjach można było skorzystać ze „znakomitej ciepłej kuchni” (specjalnością były szparagi i zupa rakowa), „zimnych przekąsek”, „wybornej kawy”, „limoniady owocowej”, „mrożonych napojów” i lodów. Restauratorzy inwestowali w specjalne piwnice, w których trzymano lód od zimy (nie było wtedy prądu i lodówek) – dzięki czemu mogli sprzedawać w gorące lato schłodzone produkty. 

Zabawy odbywały się nawet w ostatnich dniach przed II wojną światową. Przywołał je we wspomnieniach Józef Miszewski który opisywał je w następujący sposób: „Ostatnim akordem zakończenia sezonu wczasowego była „Noc Wenecka” - tradycyjny dancing […] dnia 26 sierpnia 1939 roku. Dancing ten szczególnie zachował się w pamięci szeregu mieszkańców Puszczykowa i gości z Poznania, to dlatego, że w większości na parkiecie dominowały mundury wojskowe[...]. Wspaniała zabawa osiągnęła [...] punkt kulminacyjny, gdy nagle rozeszła się wśród gości wiadomość, że na bocznym torze, widocznym z lokalu, zatrzymał się pociąg pancerny a co za tym idzie, widmo nadciągającej wojny”. 

W czasie II wojny światowej nie można było już organizować zabaw i festynów w Puszczykowie. Jednak liczne wspomnienia z tego okresu świadczą o tym, że Letnisko Puszczykowo było miejscem kultowym dla większości mieszkańców Poznania. Pewien klimat z tamtych lat przetrwał do dziś, a przedwojenne zabawy i festyny mogą stać się przykładem na przyszłość. Może kiedyś znowu odbędą się „Wianki nad Wartą”?

*Maciej Krzyżański - członek Koła Historycznego

piątek, 17 lipca 2015

Spotkanie z projektantami hali sportowej

Burmistrz Miasta Puszczykowa zawiadamia, że dnia 21 lipca 2015 r. o godz. 19:00 w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego w Puszczykowie odbędzie się spotkanie z projektantami hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 1 i Gimnazjum nr 1. Podczas spotkania będzie można zapoznać się z koncepcją i wnieść swoje uwagi.

poniedziałek, 13 lipca 2015

List od mieszkańców ulicy Solskiego do redaktora Głosu Puszczykowa

Publikujemy list otwarty od mieszkańców ulicy Solskiego przesłany do wiadomości redakcji Bloga dla Puszczykowa, a który dotyczy artykułu "Nie będzie marketów na Dworcowej" z Głosu Puszczykowa. 


Puszczykowo, 10 lipca 2015
Szanowny Panie Redaktorze,
Z przykrością przeczytaliśmy artykuł w ostatnim numerze Głosu Puszczykowa zatytułowany „Nie będzie marketu na Dworcowej?” Kierujemy do Pana nasze słowa w imieniu wszystkich Mieszkańców Puszczykowa, których oburzył Pański artykuł. Z nieznanych nam przyczyn pominął Pan podstawowe dla podjętego tematu fakty, co więcej posłużył się nieprzystojącymi szanującemu się dziennikarzowi technikami manipulacji opinią publiczną, insynuacji względem urzędników państwowych, deprecjonowania znaczenia postanowień urzędujących radnych i marginalizacji problemu.
Mapka dla projektowanego mpzp dla rejonu Dworcowej Solskiego i Moniuszki

Po pierwsze, pisze Pan o planach inwestora dotyczących działalności handlowej na terenie firmy Boltex : ( cyt.)„planów tych nie zrealizowano i jak się okazuje, chyba ostatecznie trafiły do kosza”. Na jakiej podstawie wyciąga Pan powyższe wnioski? Fakty są takie, że inwestor złożył odwołanie od decyzji burmistrza miasta Puszczykowa, w której odmawia mu się zgody na wnioskowany obiekt handlowy o pow. do 2000m2. Odwołanie jest rozpatrywane w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, zatem formalnie inwestor nadal podejmuje próby uzyskania zgody na powstanie rzeczonego marketu.
Artykuł z Głosu Puszczykowa
Po drugie, pisze Pan o małym osiedlu mieszkaniowym , będącym kompromisowym rozwiązaniem względem istniejących na tym terenie hal produkcyjnych. Szanowny Panie Redaktorze, według jakich standardów pięć budynków mieszczących 45 mieszkań co średnio licząc daje ok 150 mieszkańców wtłoczonych na działkę wielkości ok 4000m2 można określić mianem niewielkie? Według jakich standardów da się zachować ład przestrzenny i funkcjonalny tegoż blokowiska wciśniętego między niską zabudowę jednorodzinną? Zdjęcie , które zamieścił Pan na okładce gazety dowodzi ,że zna Pan teren i doskonale wie że działka firmy Boltex nie leży w pierwszej linii zabudowy przy ulicy Dworcowej, ale jest znacznie wycofana w głąb osiedla domów jednorodzinnych przy ulicy Solskiego.
Ulica Solskiego
Po trzecie, pisze Pan o 60 miejscach parkingowych, które inwestor musi zabezpieczyć dla 45 mieszkań, ( zgodnie z normatywem określającym ilość miejsc parkingowych na lokal mieszkalny). Gdzie miałyby się te miejsca parkingowe znaleźć? Na poglądowym planie można doliczyć się zaledwie 31, gdzie inwestor zamierza pomieścić pozostałe 29? Kilka lat temu byliśmy już świadkami podobnej koncepcji zabudowy deweloperskiej tego terenu, na potrzeby której wrysowano nawet zabudowę wielorodzinną na jednorodzinnej działce przylegającej do terenu , nie będącej własnością inwestora, zamieszkałej przez osoby fizyczne ( projekt mpzp w załączniku). Co więcej wyrysowane przez Pana? Inwestora? 31 miejsc parkingowych znajduje się na działkach mieszkaniowych co do których toczy się postępowanie administracyjne w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego i Samorządowym Kolegium Odwoławczym, dotyczące samowolnego utwardzenia działek i wykorzystywania ich jako parking bez stosownych pozwoleń.
Po czwarte, pisze Pan : „Obsługa komunikacyjna odbywałaby się od strony ulicy Dworcowej i Solskiego.” Powraca Pan tym samym do skompromitowanego pomysłu zaadoptowania utwardzonego podwórza firmy Boltex na drogę przelotową łączącą główną ulicę Puszczykówka Dworcową z osiedlową drogą dojazdową do posesji przy ulicy Solskiego. Z oczywistych względów koncepcja ta była już wielokrotnie odrzucana jeszcze przez komisję poprzedniej kadencji (poglądowe zdjęcie ulicy Solskiego, która w kolejnych koncepcjach inwestycyjnych miałaby przejąć ruch samochodowy do marketu sieciowego bądź osiedla deweloperskiego w załączniku).
Po piąte, o wywołanym w 2009 roku planie dla tego terenu pisze Pan : ‘Prace nad nim ciągle trwają i końca nie widać” . Trudno nam uwierzyć, że redaktor gazety, która już w samym tytule mieni się Głosem Puszczykowa nie posiada podstawowej wiedzy na temat, który porusza. W dniu 22 czerwca wszyscy członkowie Komisji Rozwoju z wyjątkiem jednego głosu sprzeciwu – Przewodniczącego Jakuba Musiała, jednomyślnie przegłosowali wniosek o zapisanie terenu obecnej firmy Boltex w finalizowanym mpzp jak i nowo tworzonym studium Puszczykowa, jako terenu pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Co lub kto upoważnia Pana do deprecjonowania pracy radnych, którzy przed podjęciem decyzji przeczytali setki stron pism złożonych do urzędu w tej sprawie, odbyli dziesiątki rozmów z mieszkańcami, dokonali kilkakrotnych wizji lokalnych terenu. Decyzja radnych wynika z troski o dobro zarówno każdego mieszkańca Puszczykowa jak i nade wszystko dobro miasta jako całości – zabezpiecza Puszczykowo przed niebezpiecznym precedensem wprowadzania między Puszczykowskie ogrody zblokowanej zabudowy deweloperskiej . Broni fundamentalnej wizji miasta ogrodu stanowiącej o unikatowym charakterze naszej miejscowości, gwarantowanej w strategicznych dokumentach miasta. Jak w świetle powyższych faktów mamy rozumieć Pana stwierdzenie : „Podniesie się prawdopodobnie wrzawa, że budownictwo mieszkaniowe jak najbardziej, ale wyłącznie jednorodzinne. Padną zapewne słowa, że zabudowa wielorodzinna jest sprzeczna z charakterem miasta” Co lub kto upoważnia Pana do marginalizowania fundamentalnych dokumentów miasta i ignorowania decyzji radnych – demokratycznie wybranych reprezentantów mieszkańców naszego miasta ?
Po szóste, pisze Pan : „Czy obecna propozycja właściciela gruntu zyska akceptację władz Puszczykowa? Wydawałoby się , że nie powinno być z tym problemów,(…)” Co lub kto upoważnia Pana do insynuowania, że Burmistrz miasta Puszczykowa świadomy decyzji radnych- członków Komisji Rozwoju , deklarujący chęć jak najszybszego uchwalenia mpzp dla tego terenu, jak i studium miasta , w ostatnich tygodniach sześcioletniego okresu procedowania planu wyda decyzję przyznającą warunki zabudowy na inwestycję sprzeczną z decyzją powołanej do prac nad planem Komisji Rozwoju, sprzeczną ze statutowo gwarantowaną wizją miasta, a wreszcie sprzeczną z wolą mieszkańców Puszczykowa. W czyim interesie rzuca Pan tak krzywdzące i szkodliwe dla władz miasta Puszczykowa insynuacje ?
Panie Redaktorze, kończy Pan swój jakże niefortunny artykuł zdaniem ; „Wydaje się jednak, że obecna oferta jest kompromisem między oczekiwaniami mieszkańców i prywatnego właściciela-inwestora” . Jako mieszkańcy szczerze zainteresowani losem naszego miasta jesteśmy w o tyle lepszej od Pana sytuacji ,że nam się nie musi nic wydawać. Nasze opinie opieramy na faktach, na wiedzy zdobytej dzięki wnikliwej lekturze strategicznych dokumentów Puszczykowa, na partycypacji w sesjach i komisjach Rady Miasta, na rozmowach z mieszkańcami, na setkach pism opatrzonych tysiącami podpisów. Szkoda ,że zawęża Pan źródło swojej wiedzy do enigmatycznego informatora i jej/jego „niepotwierdzonych informacji”. Wystarczyłoby wsłuchać się w głos Mieszkańców, w głos Puszczykowa.
Cesarz Wespazjan, krytykowany za swoje decyzje zwykł mawiać : Pecunia non olet. Nie zamierzamy dociekać jakie przesłanki zadecydowały o napisaniu omawianego artykułu. Postulujemy jedynie o zmianę tytułu Pańskiej gazetki, gdyż nie mówi Pan ani głosem Puszczykowa rozumianym jako głos jego mieszkańców, ani urzędujących włodarzy miasta, ze szkodą dla obydwu. Proponujemy zatem przemianować publikację na Głos Inwestora. Będzie uczciwiej, rzetelniej , odważniej.
Z poważaniem,
Maria i Mikołaj Popławscy